Droga krąży po przedmieściach to w prawo to w lewo, chwilami zastanawiamy się, czy nie idziemy z powrotem. W końcu przechodzimy obok klasztoru św. Kolomana - królewskiego syna i pielgrzyma z Irlandii do Ziemi Świętej, który uznany za szpiega został tu zamordowany.
Prognozy pogody na szczęście sprawdziły się tylko troszkę - przez całą drogę towarzyszy nam delikatna mżawka
Winnic dalej nie widać, za to różne inne owoce.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.