niedziela, 10 lipca 2011

day 6 - 10 lipca - Carrion de los Condes - Calzadilla de la Cueza (2)


Leżę sobie na łóżku i słyszę dziewczynę gadającą po angielsku z Niemcami. Nagle dzwonek telefonu i słyszę: No cześć, co słychać? Okazało się, nie tylko że z Polski ale z Rybnika tak w ogóle :D




Tym sposobem zakończyliśmy dzień w piątkę, z Sarą z Włoch i dwoma chłopakami z Berlina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.