Nawet jeżeli nie dam rady dojść do Santiago, nocowanie w San Nicolas było warte tej wyprawy. To szkoła pielgrzymowania, chrześcijaństwa i europejskości.
Dzisiaj tylko 14 km, do Fromista, a i to z trudem. Żadnych zakwasów ani bólu bioder, kolan, mięśni, pleców czy ramion. Za to podeszwy stóp doprowadziły mnie już do takiej desperacji, że jutro próbuję iść w sandalach. Dwa stare pecherze wypelnione na nowo i jeden nowiutki na malym palcu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.