poniedziałek, 9 czerwca 2014

Dzień 7. - Arzua - Pedrouzo


Niektorzy dobrze sie kamufluja. Z daleka to wygladalo jak wielka paproc :)

Na postoju znowu spotykamy nasze znajome z Wroclawia i robimy sobie pamiatkowe zdjecie. 
Tu tez podejmujemy wariacka decyzje, ze sprobujemy dzisiaj dojsc az do O Pedrouzo, zostawiajac sobie tym samym czas na wizyte nad oceanem po dotarciu do SdC

Ciekawe te eukaliptusy. Skora schodzi z nich dlugimi platami, sciezka pomiedzy nimi wyglada jak droga w Boze Cialo u nas :) 

Rozdzielamy sie, ja zasuwam do przodu zaklepac miejsce w schronisku.


Dzisiejsze 20 km swietujemy cidrem wygladajacym w butelce jak szampan. Zmeczone ale szczesliwe padamy na lozka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.